Ślub spadochroniarza

W niekonwencjonalny sposób przybył na swój ślub łodzianin, który stawił się do kościoła skacząc z samolotu ze spadochronem.

Spadł mi prosto z nieba – tak o swoim mężu może powiedzieć pani Agnieszka.

Panna młoda czekała pod kościołem na Olechowie. Wraz z nią rodzina, goście i tłum gapiów. Wszyscy patrzyli na niebo. W końcu zobaczyli mały punkt. To spadochron, na którym przybył do kościoła pan młody.

W tak niekonwencjonalny sposób stawił się w sobotę na swój ślub Wojciech Kleszczewski. Łodzianin trenuje skoki spadochronowe w Aeroklubie Łódzkim. “Skok do ślubu” wykonał w towarzystwie siedmiu kolegów i trzech koleżanek z aeroklubu. Samolot pilotował Ryszard Michalski, wielokrotny medalista mistrzostw świata w lataniu precyzyjnym.

Skoczkowie wylądowali na polanie kilkadziesiąt metrów od kościoła. Ze względu na złe warunki atmosferyczne – trochę później niż planowali. – Ale zdążyłem! – krzyknął zaraz po skoku pan Wojciech. A później przebrał się w garnitur i państwo młodzi udali się do kościoła.

gazeta.pl

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.