Abecadło ślubnych obrzędów i przesądów

Abecadło ślubnych obrzędów i przesądów

Kategoria wpisu: zdjęcia slubne, Tekst — dmkkk @ 6:27 pm Edytuj wpis

Chcecie podczas ceremonii i wesela przestrzegać zasad bon tonu? Pragniecie kultywować stare tradycje? Uważacie, że nie zaszkodzi zwracać uwagę na przesądy związane z zamążpójściem? Ten poradnik jest dla Was!A – aura

Jeśli pogoda w dniu ślubu nie zapowiada się najlepiej, nie należy się tym przejmować. Deszcz uważa się za przepowiednię urodzaju i bogactwa. Burzę, szczególnie jeśli następuje po niej tęcza – za preludium do szczęścia. Nawet obfite opady śniegu dobrze się kojarzą – wszak niebo nie skąpi młodym swego puchu. Słońce to oczywiście także dobra wróżba: szczęścia, pogody, radości.

B – błogosławieństwo

To obrzęd bardzo ważny w wielu rodzinach. Rodzice najpierw panny młodej, a potem pana młodego błogosławią młodych na nową drogę życia. Lepiej nie rozwlekać tej uroczystości, bo bardzo łatwo o strumienie łez, a panna młoda już za chwilę powinna promienieć uśmiechem.

C – chleb

Jeśli wesele rozpoczyna się od powitania pary młodej przez rodziców chlebem i solą, panna młoda może zostać zapytana o to, co woli: “Chleb, sól czy pana młodego”. Prawidłowa odpowiedź brzmi: “Chleb, sól i pana młodego, żeby pracował na niego”. Z pokaźnego bochna wcześniej wykrawa się kawałek chleba, by łatwiej było go oderwać. Należy go umoczyć w soli i zjeść, a potem ucałować rodziców.

D -drużba

Świadkami powinny być osoby nie tylko bliskie, ale także dobrze zorganizowane. To na nich będzie spoczywać sporo obowiązków: opieka nad listą prezentów (jeśli ją planujecie), towarzyszenie wam podczas formalności ślubnych, przygotowanie wieczoru panieńskiego i kawalerskiego, pomoc przy odbieraniu życzeń, kwiatów i prezentów, opieka nad bardziej szacownymi gośćmi.

F – forsa

Zwyczaj mówi, że za wesele płaci rodzina panny młodej, zaś rodzina pana młodego organizuje na tę uroczystość alkohol i orkiestrę. Może się jednak zdarzyć, że rodziny panny młodej nie będzie stać na huczne wesele. Wtedy potrzebny będzie takt i kompromis. Może skromna uroczystość w miłym gronie będzie przyjemniejsza niż wielka impreza? Zwyczajowo rodzina panny młodej płaci także za: zaproszenia na ślub, opłaty ślubne, fotografa i wideo, zaś rodzina pana młodego za: obrączki, bukiet panny młodej, wynajęcie samochodu dla młodej pary.

G – goście

Gdy goście weselni nie znają się wzajemnie, warto przemyśleć, jak ich usadzić przy stołach, a następnie wypisać wizytówki, które zostaną ustawione przy talerzach. Sąsiadów dobierajmy, uwzględniając wspólne tematy do rozmów, temperament. Goście przy stole powinni siedzieć na przemian: mężczyzna, kobieta, mężczyzna. Raczej nie rozdziela się małżeństw. Osoby szczególnie godne szacunku powinny siedzieć bliżej państwa młodych. Dalej usadza się młodszych kuzynów i znajomych. Miejsce na szczycie stołu uważane jest za honorowe – siadają gospodarze przyjęcia.

K – kwiaty

Rzucanie bukietem to atrakcja dla panien obecnych na weselu. Świeżo upieczona mężatka w pewnym momencie rzuca bukiet za siebie. Ta z dziewczyn, która pierwsza go złapie, pierwsza też wyjdzie za mąż. Podobny zwyczaj dotyczy obecnych na weselu kawalerów – pan młody rzuca im swoją muszkę albo krawat. Na koniec zabawy para, która “wylosowała” rychłe zamążpójście, może odtańczyć wspólny taniec.

L – lista zaproszonych

Weselnych gości wypada zaprosić osobiście. Jeżeli mieszkają w odległym miejscu, można tę czynność scedować na pocztę. Wszystkich mieszkających bliżej należy odwiedzić, wcześniej umawiając się na krótką wizytę. Lepiej nie wyznaczać zbyt wielu wizyt jednego dnia – weźcie pod uwagę, że wszyscy będą was częstować przynajmniej herbatą i ciastem…

M – miesiąc

Ślub należy brać w miesiącu, w którego nazwie pojawia się litera “r”. Jeśli ktoś koniecznie chce wziąć ślub w innym miesiącu, może starać się oszukać fortunę, odnajdując “r” w nazwie

łacińskiej. Najmniej odpowiednim miesiącem

do zawierania ślubów wydaje się maj, w każdym języku pozbawiony niezbędnej literki “r”.

O- obrączki

Choć wybierając obrączki, chciałoby się poprzymierzać te, które już zdobią palce naszych przyjaciółek, kuzynek czy mam – nie wolno tego robić! To wróżba niewierności. Własną obrączkę przed ślubem można oczywiście przymierzyć, ale nie należy tego robić zbyt często. Przesądy lubią, gdy wszystko dzieje się w swoim czasie – obrączkę nosi się od dnia ślubu i nigdy jej nie zdejmuje.

P – przysięga

Wszelkie pomyłki przy jej składaniu (np. klasyczne już “i nie dopuszczę cię aż do śmierci”) wróżą radość i szczęście. Jest jednak jeden wyjątek. Przy nakładaniu obrączki nie wolno wypowiedzieć słowa “amen” po “…przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Przy okazji warto wiedzieć, że gdy panna młoda drżącą ręką upuści obrączkę swego męża na podłogę, podnieść ją powinien ktoś inny (np. ministrant, świadek), nie ona sama.

T – tort

Ceremonia krojenia tortu odbywa się w obecności wszystkich zgromadzonych gości. Młoda para, trzymając wspólnie nóż lub łopatkę do tortu, odkrawa najpierw kawałek dla siebie (by ich życie było słodkie), a potem kroi i nakłada następne porcje, rozdzielając je pomiędzy rodzinę i przyjaciół. Całość można usprawnić – młodzi nałożą tort tylko kilku najbliższym osobom, a kelnerzy pomogą im w rozdzielaniu reszty ciasta (trudno, żeby bohaterowie wieczoru kroili sami kilkadziesiąt czy nawet kilkaset kawałków). Skosztowanie weselnego tortu ma w sobie coś magicznego – gościom udziela się przez to szczęście i radość państwa młodych. Dlatego czasem przesyła się starannie odłożone porcje tortu co zacniejszym gościom, którzy z przyczyn losowych nie mogli dotrzeć na ślub.

W – wódka

Państwa młodych można powitać na weselu dwoma kieliszkami z przejrzystym płynem – w jednym jest woda, w drugim wódka. Młodzi wybierają każde dla siebie jeden kieliszek i muszą go wypić do dna. Ten, komu dostanie się wódka, będzie rządził w małżeństwie. Potem tłuką swoje kieliszki o podłogę, by zapewnić sobie szczęście (”Gdzie się tłucze i leje, tam się dobrze dzieje”).

Z – zabawa

Inauguracyjny taniec na weselu należy do młodej pary. Wypada, by panna młoda zatańczyła także z teściem, tatą i drużbą, a pan młody z teściową, mamą i druhną. Na weselu państwo młodzi, ich rodzice i świadkowie są “na służbie”, nie mogą więc przesadzić z ilością wypitego alkoholu. Huczne świętowanie można zostawić

na poprawiny.

Ż – życzenia

Podczas składania życzeń nowożeńcy przeważnie nie poznają połowy gości, dobrze jednak, gdy wśród nich znajdzie się osoba naprawdę zupełnie im obca, przypadkowo obecna w kościele. Małżeństwo wtedy na pewno będzie szczęśliwe. Po życzeniach goście obsypują młodych ryżem i monetami. Zwłaszcza te ostatnie przynoszą wróżbę bogactwa i urodzaju, pod warunkiem że młodzi wyzbierają je co do grosza. Miłościwi goście powinni jednak pamiętać, że pannie młodej ubranej w gorset i halki może być niewygodnie zbierać grosiki. Garść monet zupełnie wystarczy, by zapewnić młodym dobrobyt.

gazeta.pl

Abecadło ślubnych obrzędów i przesądów

Kategoria wpisu: zdjęcia slubne, Tekst — dmkkk @ 6:27 pm Edytuj wpis

Chcecie podczas ceremonii i wesela przestrzegać zasad bon tonu? Pragniecie kultywować stare tradycje? Uważacie, że nie zaszkodzi zwracać uwagę na przesądy związane z zamążpójściem? Ten poradnik jest dla Was!A – aura

Jeśli pogoda w dniu ślubu nie zapowiada się najlepiej, nie należy się tym przejmować. Deszcz uważa się za przepowiednię urodzaju i bogactwa. Burzę, szczególnie jeśli następuje po niej tęcza – za preludium do szczęścia. Nawet obfite opady śniegu dobrze się kojarzą – wszak niebo nie skąpi młodym swego puchu. Słońce to oczywiście także dobra wróżba: szczęścia, pogody, radości.

B – błogosławieństwo

To obrzęd bardzo ważny w wielu rodzinach. Rodzice najpierw panny młodej, a potem pana młodego błogosławią młodych na nową drogę życia. Lepiej nie rozwlekać tej uroczystości, bo bardzo łatwo o strumienie łez, a panna młoda już za chwilę powinna promienieć uśmiechem.

C – chleb

Jeśli wesele rozpoczyna się od powitania pary młodej przez rodziców chlebem i solą, panna młoda może zostać zapytana o to, co woli: “Chleb, sól czy pana młodego”. Prawidłowa odpowiedź brzmi: “Chleb, sól i pana młodego, żeby pracował na niego”. Z pokaźnego bochna wcześniej wykrawa się kawałek chleba, by łatwiej było go oderwać. Należy go umoczyć w soli i zjeść, a potem ucałować rodziców.

D -drużba

Świadkami powinny być osoby nie tylko bliskie, ale także dobrze zorganizowane. To na nich będzie spoczywać sporo obowiązków: opieka nad listą prezentów (jeśli ją planujecie), towarzyszenie wam podczas formalności ślubnych, przygotowanie wieczoru panieńskiego i kawalerskiego, pomoc przy odbieraniu życzeń, kwiatów i prezentów, opieka nad bardziej szacownymi gośćmi.

F – forsa

Zwyczaj mówi, że za wesele płaci rodzina panny młodej, zaś rodzina pana młodego organizuje na tę uroczystość alkohol i orkiestrę. Może się jednak zdarzyć, że rodziny panny młodej nie będzie stać na huczne wesele. Wtedy potrzebny będzie takt i kompromis. Może skromna uroczystość w miłym gronie będzie przyjemniejsza niż wielka impreza? Zwyczajowo rodzina panny młodej płaci także za: zaproszenia na ślub, opłaty ślubne, fotografa i wideo, zaś rodzina pana młodego za: obrączki, bukiet panny młodej, wynajęcie samochodu dla młodej pary.

G – goście

Gdy goście weselni nie znają się wzajemnie, warto przemyśleć, jak ich usadzić przy stołach, a następnie wypisać wizytówki, które zostaną ustawione przy talerzach. Sąsiadów dobierajmy, uwzględniając wspólne tematy do rozmów, temperament. Goście przy stole powinni siedzieć na przemian: mężczyzna, kobieta, mężczyzna. Raczej nie rozdziela się małżeństw. Osoby szczególnie godne szacunku powinny siedzieć bliżej państwa młodych. Dalej usadza się młodszych kuzynów i znajomych. Miejsce na szczycie stołu uważane jest za honorowe – siadają gospodarze przyjęcia.

K – kwiaty

Rzucanie bukietem to atrakcja dla panien obecnych na weselu. Świeżo upieczona mężatka w pewnym momencie rzuca bukiet za siebie. Ta z dziewczyn, która pierwsza go złapie, pierwsza też wyjdzie za mąż. Podobny zwyczaj dotyczy obecnych na weselu kawalerów – pan młody rzuca im swoją muszkę albo krawat. Na koniec zabawy para, która “wylosowała” rychłe zamążpójście, może odtańczyć wspólny taniec.

L – lista zaproszonych

Weselnych gości wypada zaprosić osobiście. Jeżeli mieszkają w odległym miejscu, można tę czynność scedować na pocztę. Wszystkich mieszkających bliżej należy odwiedzić, wcześniej umawiając się na krótką wizytę. Lepiej nie wyznaczać zbyt wielu wizyt jednego dnia – weźcie pod uwagę, że wszyscy będą was częstować przynajmniej herbatą i ciastem…

M – miesiąc

Ślub należy brać w miesiącu, w którego nazwie pojawia się litera “r”. Jeśli ktoś koniecznie chce wziąć ślub w innym miesiącu, może starać się oszukać fortunę, odnajdując “r” w nazwie

łacińskiej. Najmniej odpowiednim miesiącem

do zawierania ślubów wydaje się maj, w każdym języku pozbawiony niezbędnej literki “r”.

O- obrączki

Choć wybierając obrączki, chciałoby się poprzymierzać te, które już zdobią palce naszych przyjaciółek, kuzynek czy mam – nie wolno tego robić! To wróżba niewierności. Własną obrączkę przed ślubem można oczywiście przymierzyć, ale nie należy tego robić zbyt często. Przesądy lubią, gdy wszystko dzieje się w swoim czasie – obrączkę nosi się od dnia ślubu i nigdy jej nie zdejmuje.

P – przysięga

Wszelkie pomyłki przy jej składaniu (np. klasyczne już “i nie dopuszczę cię aż do śmierci”) wróżą radość i szczęście. Jest jednak jeden wyjątek. Przy nakładaniu obrączki nie wolno wypowiedzieć słowa “amen” po “…przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Przy okazji warto wiedzieć, że gdy panna młoda drżącą ręką upuści obrączkę swego męża na podłogę, podnieść ją powinien ktoś inny (np. ministrant, świadek), nie ona sama.

T – tort

Ceremonia krojenia tortu odbywa się w obecności wszystkich zgromadzonych gości. Młoda para, trzymając wspólnie nóż lub łopatkę do tortu, odkrawa najpierw kawałek dla siebie (by ich życie było słodkie), a potem kroi i nakłada następne porcje, rozdzielając je pomiędzy rodzinę i przyjaciół. Całość można usprawnić – młodzi nałożą tort tylko kilku najbliższym osobom, a kelnerzy pomogą im w rozdzielaniu reszty ciasta (trudno, żeby bohaterowie wieczoru kroili sami kilkadziesiąt czy nawet kilkaset kawałków). Skosztowanie weselnego tortu ma w sobie coś magicznego – gościom udziela się przez to szczęście i radość państwa młodych. Dlatego czasem przesyła się starannie odłożone porcje tortu co zacniejszym gościom, którzy z przyczyn losowych nie mogli dotrzeć na ślub.

W – wódka

Państwa młodych można powitać na weselu dwoma kieliszkami z przejrzystym płynem – w jednym jest woda, w drugim wódka. Młodzi wybierają każde dla siebie jeden kieliszek i muszą go wypić do dna. Ten, komu dostanie się wódka, będzie rządził w małżeństwie. Potem tłuką swoje kieliszki o podłogę, by zapewnić sobie szczęście (”Gdzie się tłucze i leje, tam się dobrze dzieje”).

Z – zabawa

Inauguracyjny taniec na weselu należy do młodej pary. Wypada, by panna młoda zatańczyła także z teściem, tatą i drużbą, a pan młody z teściową, mamą i druhną. Na weselu państwo młodzi, ich rodzice i świadkowie są “na służbie”, nie mogą więc przesadzić z ilością wypitego alkoholu. Huczne świętowanie można zostawić

na poprawiny.

Ż – życzenia

Podczas składania życzeń nowożeńcy przeważnie nie poznają połowy gości, dobrze jednak, gdy wśród nich znajdzie się osoba naprawdę zupełnie im obca, przypadkowo obecna w kościele. Małżeństwo wtedy na pewno będzie szczęśliwe. Po życzeniach goście obsypują młodych ryżem i monetami. Zwłaszcza te ostatnie przynoszą wróżbę bogactwa i urodzaju, pod warunkiem że młodzi wyzbierają je co do grosza. Miłościwi goście powinni jednak pamiętać, że pannie młodej ubranej w gorset i halki może być niewygodnie zbierać grosiki. Garść monet zupełnie wystarczy, by zapewnić młodym dobrobyt.

gazeta.pl

Na ranczu George’a

Na ranczu George’a W. Busha jedna z prezydenckich córek bliźniaczek, 26-letnia Jenna Bush, poślubiła o cztery lata starszego studenta Henry’ego Hagera. Pan młody jest synem znanego działacza Partii Republikańskiej. Laura Bush (pierwsza dama) myślała ponoć nawet o uroczystości w Białym Domu – do tego jednak nie doszło. – To nie pasowałoby do mojej osobowości. Byłoby w tym zbyt wiele blichtru – wyjaśniła taką decyzję Jenna Bush. To mój dom. Wychowałam się w Teksasie – powiedziała panna młoda. Para osiądzie pod Baltimore, niedaleko Waszyngtonu, a Jenna ma zamiar kontynuować karierę nauczycielki. Mąż ma na dniach otrzymać dyplom magisterski.

(Onet.pl/jp)

Ile megapikseli potrzebuję?

Rozdzielczość matrycy aparatu to główne kryterium, jakim kierują się ludzie, wybierając sprzęt do robienia zdjęć. To błąd, bo wyścig na megapiksele od dawna nie ma sensu, ale nikt nie chce tego głośno powiedzieć

Ludzie jak szaleni kupują cyfrówki, więc wszystkie firmy chcą je sprzedawać niezależnie od tego, czy mają jakiekolwiek tradycje fotograficzne, czy nigdy przedtem nie skalały się produkcją optyki. W gąszczu ofert specjaliści od marketingu muszą się jakoś przebić. A w hałasie przebijają się tylko proste, krótkie komunikaty, na przykład liczby. Aparaty cyfrowe sprzedawane są z dwiema liczbami: rozdzielczością matrycy liczoną w megapikselach, czyli milionach punktów, i krotnością zoomu, czyli zmianą ogniskowej obiektywu pozwalającą na zacieśnianie kadru bez ruszania się z miejsca (potocznie mówi się o tym “zbliżanie”). Te dwie informacje znajdziemy na każdym pudełku wybite wielkimi literami.

Czy więcej znaczy lepiej? W przypadku aparatów cyfrowych nie jest to aż taka prosta sprawa, bowiem powiększanie obu parametrów – rozdzielczości i krotności zoomu – jest jak za krótka kołdra.

Liczba megapikseli, czyli rozdzielczość, mówi o tym, jak bardzo możemy powiększyć zdjęcie. Odbitki 10 x 15 cm z każdego aparatu będą dobrze wyglądały, bowiem do takich rozmiarów wystarczą już

2 megapiksele, czyli tyle, ile oferują telefony komórkowe. Dziś na sklepowych półkach bez trudu można znaleźć aparaty, których matryce mają znacznie więcej pikseli – 8, 10, 12 mln. Teoretycznie pozwala to na wykonywanie powiększeń o rozmiarach 30 x 50 cm, ale tylko teoretycznie. A to dlatego, że w znakomitej większości obiektywy nie są w stanie zapewnić obrazu o wystarczającej liczbie szczegółów, tak by wykorzystać pełny potencjał matrycy. Producenci pakują coraz większe rozdzielczości w aparaty, bo tak najłatwiej pognębić konkurencję, a – by zacytować klasyków – głupi lud i tak kupi. Tymczasem pomiary ilości szczegółów rejestrowanych przez aparaty podawane np. w prasie specjalistycznej pokazują, że w wielu przypadkach urządzenia o nominalnej rozdzielczości kilkunastu megapikseli rejestrują tylko tyle szczegółów ile matryce 3-4-megapikselowe.

Co gorsza, im większa krotność zoomu, tym gorsza jakość obiektywu – nie bez przyczyny najlepsze i najdroższe obiektywy używane przez profesjonalistów wcale zoomu nie mają.

Jaki z tego morał? Jeśli kupujemy aparat, z którego nie będziemy robić odbitek większych niż 10 x 15 cm, to nie warto kierować się liczbą megapikseli, bo wszystko, co jest obecnie na rynku, ma ich wystarczająco dużo. Jeśli zaś chcemy robić powiększenia, to znów kryteria poszukiwania nie powinny bazować na liczbie megapikseli, bo one tak naprawdę jeszcze nic nie określają.

Optyka wyznacza granice

Optyka to bardzo stary dział fizyki rozwijany od czasów Galileusza i wiele zagadnień związanych z jakością obrazu już dawno rozwiązano. Zajmowali się tym przede wszystkim astronomowie i biolodzy wiele lat przed wynalezieniem fotografii cyfrowej. Jednym były potrzebne dobre teleskopy, innym dobre mikroskopy. I wieki praktyki pokazały, że za jakość obrazu odpowiada wielkość soczewek (im większe, tym lepsze) i rozmiar nośnika rejestrującego obraz (im większy gabarytowo, tym lepszy obraz). Dlatego do dziś najlepsze zdjęcia reklamowe wykonuje się aparatami wielkoformatowymi, w których klisza ma rozmiary 20 x 25 cm. Stąd prosty wniosek – im mniejszy aparat, tym gorsza jakość rejestrowanych zdjęć. Z tego względu nie można liczyć na to, że kieszonkowy kompakt będzie robił równie dobre zdjęcia jak lustrzanka, i dlatego istnieją duże aparaty. Duże oznacza też drogie, a to dlatego, że kluczowe elementy, czyli obiektyw i matryca światłoczuła, są bardzo kosztowne w produkcji.

Siłą rzeczy wysokie koszty produkcji nie sprzyjają rynkowej wojnie, w której trzeba sprzedawać coraz taniej, coraz więcej megapikseli z coraz większym zoomem. Oczywiście nie ma reguły i duży aparat też można zrobić zły, ale przynajmniej potencjalnie im jest większy, tym lepsze zdjęcia.

Ma to bardzo poważne uzasadnienie fizyczne. Matryca dużego aparatu przy tej samej rozdzielczości co maleńki kieszonkowy kompakt ma znacznie większe gabaryty. To oznacza, że na upakowanie elementów światłoczułych jest znacznie więcej miejsca. W efekcie elementy światłoczułe dużej matrycy zbierają więcej światła niż elementy małej. Poza tym istnieje pewne ograniczenie minimalnej wielkości szczegółów, jakie może odwzorować obiektyw zbudowany z soczewek. Ograniczenie zależy również od długości fali świetlnej, a dokładnie opisuje, kiedy zjawisko zwane dyfrakcją zaczyna rujnować jakość obrazu rzucanego przez obiektyw. Odpowiedni wzór opracował pod koniec XIX wieku lord Rayleigh. Bez wdawania się w szczegóły matematyczne warto wiedzieć, że najmniejsza plamka, jaką jest w stanie odwzorować obiektyw, ma średnicę kilku mikrometrów. A w najmniejszych matrycach komórki światłoczułe są rozmieszczone w mniejszej odległości niż owe kilka mikrometrów fizycznego ograniczenia. Morał z tego taki, że wyścig na megapiksele nie ma już większego sensu. Co z tego, że aparat ma matrycę

12 megapikseli, jeśli obiektyw nie jest w stanie obsłużyć więcej niż 4.

Więcej gazeta.pl

Pozycjonowanie

PozycjonowaniePozycjonowanie

Prowadzisz firmę, działasz w stowarzyszeniu lub masz stronę prywatną i chcesz dotrzeć do jak największej grupy ludzi? Reklamy i przyjazne słowa sprzymierzeńców nie wystarczą: musisz zaistnieć w wyszukiwarkach internetowych, a to możliwe jest dzięki SEO.

SEO, czyli pozycjonowanie stron internetowych (ang. Search Engine Optimization) to działania mające na celu podniesienie pozycji strony w rankingu wyszukiwarek, np. Google czy Yahoo, tak, aby znalazła się na jednym z najwyższych miejsc. Możesz tego dokonać sam, nie mając żadnej gwarancji powodzenia lub skorzystać z oferty firmy pozycjonerskiej, która gwarantuje Ci określone miejsce lub zakres miejsc. Zanim podejmiesz decyzję, warto się zapoznać z podstawowymi technikami pozycjonerskimi i dowiedzieć się, co musisz zrobić ze swoją stroną, aby odnieść sukces.

Każdy korzystający z wyszukiwarki użytkownik, który ma dotrzeć do Twojej strony, wpisuje w niej określone słowa lub frazy. Przeważnie są one dość proste – rzeczowniki są pisane w mianowniku i nikt się nie przejmuje interpunkcją (bo największe wyszukiwarki i tak jej nie uznają). Ostatecznie, komu chciałoby się wysilać? W końcu jeśli chcę znaleźć sklep z lodówkami, to jego właścicielowi powinno zależeć, aby strona jego firmy znalazła się na tyle wysoko – na potencjalne wiele tysięcy różnych biznesów i przypadkowych stron, np. z poradami na temat lodówek – abym jako użytkownik mógł ją zauważyć.

Jak działa wyszukiwarka – podstawy skutecznego pozycjonowania

Mamy więc wyszukiwarkę internetową (w tym wypadku Google, lecz na podobnej zasadzie działa większość współczesnych wyszukiwarek) i pytamy się, jak ona działa? Dokładny algorytm Google jest tajemnicą, którą znają tylko pracownicy zarządu tej firmy, ale i tak dużo wiemy na temat jej działania – zresztą firma ta publikuje podstawowe informacje na ten temat.

W największym skrócie, wyszukiwarka przegląda zawartość stron internetowych oraz pobiera obecne na nich odnośniki do innych stron. Pobrane informacje są umieszczane w bazie danych, a stronie przypisywana jest pozycja w wynikach. Ta ostatnia jest związana z konkretnymi słowami, np. lodówki ACME i zależy od tego, jak wysoko Google ocenią związek tych słów z daną witryną. Ocena ta zależy od kilku czynników; po pierwsze, słowo lub słowa muszą występować w odpowiednich miejscach strony, które zwyczajowo pełnią rolę “wizytówki” dla użytkownika (np. tytuł czy nagłówek h1 na początku strony). Po drugie, ważne jest, aby strona zawierała odpowiednią ilość odwołań do danego słowa kluczowego; ilość ta nazywana jest gęstością i – jak dowiesz się później – nie można z nią przesadzić w żadnym kierunku. Po trzecie, bardzo istotne są linki do innych stron; Google wchodzi bowiem na wszystkie odnośniki z przeszukiwanej strony i ocenia, jak wiele pożytku wejście na tę stronę może przynieść użytkownikowi. Wysoko punktowane są podstrony zawierające linki do strony głównej, natomiast dużo tracą te, które donikąd nie prowadzą.

gazeta.pl

Zaufaj profesjonalistom

Zaufaj profesjonalistom

Kategoria wpisu: zdjęcia slubne — dmkkk @ 9:05 pm Edytuj wpis

Dzień ślubu jest poprzedzony tygodniami przygotowań; rezerwacja sali, ułożenie menu, wybór orkiestry oraz znalezienie fotografa ślubnego

Zazwyczaj wszystkie legalnie działające na rynku firmy proponują podpisanie umowy i wpłacenie zaliczki ok. 10 – 20 % umówionej stawki. Przy podpisywaniu umowy zawsze sprawdzajcie czy firma ta legalnie działa na naszym rynku czy ma zarejestrowaną działalność gospodarczą – czy posiada swój numer NIP i Regon, zapytajcie czy po wykonanej usłudze wystawią Wam rachunek. Zdarzają się, bowiem amatorzy, domorośli np. fotografowie, którzy kusza młodych ludzi „niskimi” cenami za wykonanie zdjęć ślubny jednak tak naprawdę nie gwarantują żadnej jakość a w związku z tym, że działają nielegalnie /w szarej strefie/ nie mam możliwości dochodzenia swoich praw. Umowa zawarta między młodą parą a firmą świadczącą usługi ślubne jest gwarancją, która stanowi dowód dla przyszłych Waszych roszczeń.

Na rynku ślubnym pracuje już kilka lat i spotkałem się z wieloma oszustami, którzy przez swoje nieprofesjonalne działanie „psują” misternie przygotowywane uroczystości.

Zaufaj profesjonalistom

Dzień ślubu jest poprzedzony tygodniami przygotowań; rezerwacja sali, ułożenie menu, wybór orkiestry oraz znalezienie fotografa ślubnego

Zazwyczaj wszystkie legalnie działające na rynku firmy proponują podpisanie umowy i wpłacenie zaliczki ok. 10 – 20 % umówionej stawki. Przy podpisywaniu umowy zawsze sprawdzajcie czy firma ta legalnie działa na naszym rynku czy ma zarejestrowaną działalność gospodarczą – czy posiada swój numer NIP i Regon, zapytajcie czy po wykonanej usłudze wystawią Wam rachunek. Zdarzają się, bowiem amatorzy, domorośli np. fotografowie, którzy kusza młodych ludzi „niskimi” cenami za wykonanie zdjęć ślubny jednak tak naprawdę nie gwarantują żadnej jakość a w związku z tym, że działają nielegalnie /w szarej strefie/ nie mam możliwości dochodzenia swoich praw. Umowa zawarta między młodą parą a firmą świadczącą usługi ślubne jest gwarancją, która stanowi dowód dla przyszłych Waszych roszczeń.

Na rynku ślubnym pracuje już kilka lat i spotkałem się z wieloma oszustami, którzy przez swoje nieprofesjonalne działanie „psują” misternie przygotowywane uroczystości.

 

 

Fotografia ślubna – fotografowanie detali czy klientom się to podoba? – minifelieton

Fotografowanie detali w fotografii ślubnej. Oglądając zdjęcia o tematyce ślubnej można wielokrotnie zobaczyć nowe niegdyś nie znane zjawisko fotografowania detali. Cofając się w czasie i przeglądając zdjęcia wcześniejszego pokolenia próżno szukać zdjęć przedstawiających przykładowo: obrączki , suknie, czy też garnitur bądź frak pana młodego. Wpływ trendu zachodnich fotografów spowodował także u nas że fotografia ślubna zyskała nową modę na uwiecznianie detali. Dobrze pokazanie akcesoria mogą być miłym dodatkiem obok zdjęć reportażowych, ładnie oświetlone obrączki, spinki do mankietów ułożone na krawacie albo muszniku. Dostojnie stojące w kącie wypolerowane buty oraz piękna lśniąca się w słońcu suknia będzie miłym akcentem tworząc np. album ślubny . Podczas uroczystości w kościele ciekawie można przedstawić leżącą wiązankę oraz delikatny zwiewny welon. “Ciasne kadrowanie” ma też swoje plusy i przykładowo przy zakładaniu obrączek można dodatkowo mocno zbliżyć na dłonie “pary młodej”. Wszelakie przedmioty związane z tym dniem w połączeniu ze spójnością w kadrze i logicznym przedstawieniu danej sceny potrafią wspaniale dodać akcentu. Wybieranie różnych płaszczyzn ostrości łącząc w dyptyki i tryptyki, przełamywanie barier i indywidualne przedstawienie rzeczy zwykłych tak aby wzbudzały chęć oglądającego nie tylko podczas standardowych ujęć ale i właśnie przy detalach. Nieodzownym elementem będą typowe akcenty podczas trwającego przyjęcia weselnego. Ciekawie ujęte nakrycie stołu, lub odpowiednio przedstawiona etykietka na butelce wódki weselnej przypomni młodym ludziom ten wspaniały dzień. Tradycyjne krojenie tortu pokazane z różnych perspektyw z manipulowaniem kadrem i głębią ostrości będzie dużo ciekawsze i chętniej oglądane niż zwykłe pstryki w standardowych kadrach. Sesja plenerowa jest także dobrym czasem do zabawy w pokazywanie detali i spokojniej można się skupić nad fotografowaniem tego typu przedmiotów.

Ślubne bóle na porodówce

Ślubne bóle na porodówce

“Dziennik Polski”: zamiast sukni była koszula nocna, zamiast ślubnych ozdób – wbity w żyłę wenflon. Urzędniczka stanu cywilnego udzieliła w środę ślubu na porodówce krakowskiego szpitala. Panna młoda zaczynała właśnie rodzić.

17-letnia Marta została przywieziona do szpitala w środę nad ranem. Miała bóle. Zaczęły się rutynowe badania, wywiad. Okazało się, że na godz. 10 dziewczyna zaplanowała… ślub. – Jej stan nie zezwalał na to, żeby pojechała do urzędu i wróciła po uroczystości, opowiada lekarz.

Prawo zezwala na udzielenie ślubu poza urzędem w razie choroby. Wprawdzie ciąża nie jest chorobą, ale była możliwość skorzystania z tego przepisu – mówi Jolanta Smołka, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Krakowie, która na prośbę o rok starszego od narzeczonej pana młodego, pojechała do szpitala i połączyła młodych węzłem małżeńskim.

Po godz. 13 przyszedł na świat chłopiec; ważył 3,6 kg i mierzył 55 cm.

onet.pl

Ślub, nowa praca i wizyta u dentysty

Ślub, nowa praca oraz wizyta u dentysty to powszechnie uznawane źródła silnego stresu, jednak od niedawna można do nich zaliczyć zupełnie nowy stan: paniczny lęk przed brakiem telefonu komórkowego.
Według brytyjskich naukowców, na nomofobię, czyli strach przed utratą telefonu (no mobile phobia), cierpi ponad 13 milionów Brytyjczyków, którzy do tego stopnia uzależnili się od aparatu, że jego zniknięcie lub rozładowanie baterii wywołuje u nich silną reakcję stresową. Większość ankietowanych nie rozstaje się z telefonem, aby móc pozostawać w stałym kontakcie z rodziną i przyjaciółmi – ponad połowa nigdy nie wyłącza z tego powodu komórki.

10% musi być „pod telefonem” ze względu na pracę, zaś 9% stara się mieć przy sobie telefon tylko po to, aby nie odczuwać niepokoju. Zdaniem ekspertów, nomofobia może dotykać aż 53% użytkowników telefonów komórkowych, którzy przyznają, że rozładowana bateria, brak telefonu lub utrata zasięgu wywołuje u nich szereg reakcji lękowych.

onet.pl

Ślub, nowa praca i wizyta u dentysty

Ślub, nowa praca i wizyta u dentysty

Ślub, chrzest, pogrzeb – wszystko po łacinie

Do kościołów wracają msze po łacinie. Benedykt XVI poszedł o krok dalej od Jana Pawła II. W 1984 roku papież Polak zezwolił na wyjątkowe stosowanie mszału trydenckiego za pozwoleniem biskupa. Benedykt XVI zniósł dziś to ograniczenie. Zezwolił nawet na zakładanie parafii z mszami tylko po łacinie.

Decyzja Benedykta XVI wejdzie w życie 14 września. Oba mszały – obecny, który funkcjonuje od 1970 roku i dawny – przedsoborowy, zaczną wtedy funkcjonować równolegle.

Żeby odprawić mszę po łacinie, w trakcie której kapłan stoi plecami do wiernych, nie trzeba już pozwolenia biskupa. Ale ksiądz będzie mógł sam zdecydować czy stanąć przodem, czy tyłem do wiernych. Papież postanowił nie rozstrzygać tej kwestii.

Zgodnie z tradycyjnym mszałem będzie można nie tylko odprawiać msze, ale także udzielać ślubu, chrztu i pogrzebu. Co więcej, papież postanowił, że będzie można utworzyć osobną parafię, w której msze będą odprawiane tylko według wzoru przedsoborowego.

Dlaczego Benedykt XVI zniósł ograniczenia wprowadzone przez Jana Pawła II? Obecny papież od zawsze uchodził za przeciwnika ograniczania tradycyjnego rytu. Tłumacząc swą decyzję, podkreślił także, że “w niektórych regionach niemało wiernych” było bardzo przywiązanych do tradycyjnej liturgii. Co więcej zakaz tradycyjnego rytu wywołał nawet rozłam w Kościele. Przykład? Arcybiskup Marcel Lefebvreĺ nie podporządkował się decyzjom Jana Pawła II i postanowił pozostać przy tradycji przedsoborowej.

Benedykt XVI pouczył wiernych, by nie przeceniać różnic w sposobie odprawiania mszy. “To, co dla poprzednich pokoleń było święte, także dla nas pozostaje święte i wielkie, i nie może zostać nagle zabronione czy wręcz uznane za szkodliwe. Wszystkim służy zachowywanie bogactw, które wyrosły w wierze i w modlitwie Kościoła oraz przyznanie im właściwego miejsca” – napisał w swym liście. List towarzyszył dokumentowi “Summorum Pontificum”, w którym papież ogłosił swoją decyzję.

Paweł Wysocki
dziennik.pl

« Poprzednia stronaNastępna strona »