Wpisy z kategorii 'Ślub'

Fotografia ślubna – fotografowanie detali czy klientom się to podoba? – minifelieton

Fotografowanie detali w fotografii ślubnej. Oglądając zdjęcia o tematyce ślubnej można wielokrotnie zobaczyć nowe niegdyś nie znane zjawisko fotografowania detali. Cofając się w czasie i przeglądając zdjęcia wcześniejszego pokolenia próżno szukać zdjęć przedstawiających przykładowo: obrączki , suknie, czy też garnitur bądź frak pana młodego. Wpływ trendu zachodnich fotografów spowodował także u nas że fotografia ślubna zyskała nową modę na uwiecznianie detali. Dobrze pokazanie akcesoria mogą być miłym dodatkiem obok zdjęć reportażowych, ładnie oświetlone obrączki, spinki do mankietów ułożone na krawacie albo muszniku. Dostojnie stojące w kącie wypolerowane buty oraz piękna lśniąca się w słońcu suknia będzie miłym akcentem tworząc np. album ślubny . Podczas uroczystości w kościele ciekawie można przedstawić leżącą wiązankę oraz delikatny zwiewny welon. “Ciasne kadrowanie” ma też swoje plusy i przykładowo przy zakładaniu obrączek można dodatkowo mocno zbliżyć na dłonie “pary młodej”. Wszelakie przedmioty związane z tym dniem w połączeniu ze spójnością w kadrze i logicznym przedstawieniu danej sceny potrafią wspaniale dodać akcentu. Wybieranie różnych płaszczyzn ostrości łącząc w dyptyki i tryptyki, przełamywanie barier i indywidualne przedstawienie rzeczy zwykłych tak aby wzbudzały chęć oglądającego nie tylko podczas standardowych ujęć ale i właśnie przy detalach. Nieodzownym elementem będą typowe akcenty podczas trwającego przyjęcia weselnego. Ciekawie ujęte nakrycie stołu, lub odpowiednio przedstawiona etykietka na butelce wódki weselnej przypomni młodym ludziom ten wspaniały dzień. Tradycyjne krojenie tortu pokazane z różnych perspektyw z manipulowaniem kadrem i głębią ostrości będzie dużo ciekawsze i chętniej oglądane niż zwykłe pstryki w standardowych kadrach. Sesja plenerowa jest także dobrym czasem do zabawy w pokazywanie detali i spokojniej można się skupić nad fotografowaniem tego typu przedmiotów.

Ślubne bóle na porodówce

Ślubne bóle na porodówce

“Dziennik Polski”: zamiast sukni była koszula nocna, zamiast ślubnych ozdób – wbity w żyłę wenflon. Urzędniczka stanu cywilnego udzieliła w środę ślubu na porodówce krakowskiego szpitala. Panna młoda zaczynała właśnie rodzić.

17-letnia Marta została przywieziona do szpitala w środę nad ranem. Miała bóle. Zaczęły się rutynowe badania, wywiad. Okazało się, że na godz. 10 dziewczyna zaplanowała… ślub. – Jej stan nie zezwalał na to, żeby pojechała do urzędu i wróciła po uroczystości, opowiada lekarz.

Prawo zezwala na udzielenie ślubu poza urzędem w razie choroby. Wprawdzie ciąża nie jest chorobą, ale była możliwość skorzystania z tego przepisu – mówi Jolanta Smołka, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Krakowie, która na prośbę o rok starszego od narzeczonej pana młodego, pojechała do szpitala i połączyła młodych węzłem małżeńskim.

Po godz. 13 przyszedł na świat chłopiec; ważył 3,6 kg i mierzył 55 cm.

onet.pl

Ślub, nowa praca i wizyta u dentysty

Ślub, nowa praca oraz wizyta u dentysty to powszechnie uznawane źródła silnego stresu, jednak od niedawna można do nich zaliczyć zupełnie nowy stan: paniczny lęk przed brakiem telefonu komórkowego.
Według brytyjskich naukowców, na nomofobię, czyli strach przed utratą telefonu (no mobile phobia), cierpi ponad 13 milionów Brytyjczyków, którzy do tego stopnia uzależnili się od aparatu, że jego zniknięcie lub rozładowanie baterii wywołuje u nich silną reakcję stresową. Większość ankietowanych nie rozstaje się z telefonem, aby móc pozostawać w stałym kontakcie z rodziną i przyjaciółmi – ponad połowa nigdy nie wyłącza z tego powodu komórki.

10% musi być „pod telefonem” ze względu na pracę, zaś 9% stara się mieć przy sobie telefon tylko po to, aby nie odczuwać niepokoju. Zdaniem ekspertów, nomofobia może dotykać aż 53% użytkowników telefonów komórkowych, którzy przyznają, że rozładowana bateria, brak telefonu lub utrata zasięgu wywołuje u nich szereg reakcji lękowych.

onet.pl

Ślub, nowa praca i wizyta u dentysty

Ślub, nowa praca i wizyta u dentysty

Ślub, chrzest, pogrzeb – wszystko po łacinie

Do kościołów wracają msze po łacinie. Benedykt XVI poszedł o krok dalej od Jana Pawła II. W 1984 roku papież Polak zezwolił na wyjątkowe stosowanie mszału trydenckiego za pozwoleniem biskupa. Benedykt XVI zniósł dziś to ograniczenie. Zezwolił nawet na zakładanie parafii z mszami tylko po łacinie.

Decyzja Benedykta XVI wejdzie w życie 14 września. Oba mszały – obecny, który funkcjonuje od 1970 roku i dawny – przedsoborowy, zaczną wtedy funkcjonować równolegle.

Żeby odprawić mszę po łacinie, w trakcie której kapłan stoi plecami do wiernych, nie trzeba już pozwolenia biskupa. Ale ksiądz będzie mógł sam zdecydować czy stanąć przodem, czy tyłem do wiernych. Papież postanowił nie rozstrzygać tej kwestii.

Zgodnie z tradycyjnym mszałem będzie można nie tylko odprawiać msze, ale także udzielać ślubu, chrztu i pogrzebu. Co więcej, papież postanowił, że będzie można utworzyć osobną parafię, w której msze będą odprawiane tylko według wzoru przedsoborowego.

Dlaczego Benedykt XVI zniósł ograniczenia wprowadzone przez Jana Pawła II? Obecny papież od zawsze uchodził za przeciwnika ograniczania tradycyjnego rytu. Tłumacząc swą decyzję, podkreślił także, że “w niektórych regionach niemało wiernych” było bardzo przywiązanych do tradycyjnej liturgii. Co więcej zakaz tradycyjnego rytu wywołał nawet rozłam w Kościele. Przykład? Arcybiskup Marcel Lefebvreĺ nie podporządkował się decyzjom Jana Pawła II i postanowił pozostać przy tradycji przedsoborowej.

Benedykt XVI pouczył wiernych, by nie przeceniać różnic w sposobie odprawiania mszy. “To, co dla poprzednich pokoleń było święte, także dla nas pozostaje święte i wielkie, i nie może zostać nagle zabronione czy wręcz uznane za szkodliwe. Wszystkim służy zachowywanie bogactw, które wyrosły w wierze i w modlitwie Kościoła oraz przyznanie im właściwego miejsca” – napisał w swym liście. List towarzyszył dokumentowi “Summorum Pontificum”, w którym papież ogłosił swoją decyzję.

Paweł Wysocki
dziennik.pl

Sąd cywilny pierwszy raz unieważnił małżeństwo w ślad za Kościołem

Po raz pierwszy we Włoszech sąd cywilny uznał wydane przez trybunał kościelny orzeczenie o nieważności małżeństwa.

Sąd apelacyjny w Salerno na południu kraju, uwzględniając wydany wcześniej wyrok sądu kościelnego, stwierdził nieważność małżeństwa. Powodem było to, że mężczyzna ukrył przed swą przyszłą żoną, że zażywa narkotyki.

Młodzi ludzie z regionu Kampania pobrali się w 1993 roku. Dopiero po ślubie kobieta odkryła, że jej mąż jest narkomanem, i właśnie to było powodem separacji, o którą wystąpiła do sądu cywilnego. Jednocześnie sprawa została skierowana do trybunału diecezjalnego, który wydał orzeczenie o nieważności małżeństwa, zawartego przez kobietę nieświadomą narkomanii męża.

Uzyskawszy kościelne orzeczenie, byli małżonkowie zwrócili się następnie do sądu cywilnego o uznanie nieważności. Sąd przychylił się do ich wniosku, uznając wcześniej wydany wyrok kościelny.

Niektórzy przedstawiciele włoskiej adwokatury wyrażają uznanie dla – jak mówią – “historycznej i odważnej” decyzji sądu. Zwracają też uwagę na niezwykle istotny precedens we włoskim sądownictwie.

To ważny moment otwarcia państwa włoskiego na zasady Kościoła – oświadczył komentując tę decyzję szef stowarzyszenia adwokatów zajmujących się sprawami rozwodowymi Gian Ettore Gassani.

wp.pl

Tags: , , , ,

Sąd cywilny pierwszy raz unieważnił małżeństwo w ślad za Kościołem

Nie opuszczę cię aż do…rozwodu

Aż 10 tys. Polaków w ubiegłym roku wystąpiło do sądów kościelnych o tzw. unieważnienie małżeństwa.

Skąd ten wzrost? Specjaliści nie mają wątpliwości. Sprawami zajmują się zawodowi prawnicy. Kancelarie udzielające porad w dziedzinie prawa kanonicznego pojawiają się jak grzyby po deszczu. Okazało się bowiem, że na rozwodzie kościelnym można więcej zarobić niż na zwykłym. Niektóre kancelarie za uwolnienie od niechcianych więzów kasują nawet do 10 tys. zł – pisze gazeta.

Mecenasi mają gotowe katalogi porad. Prawo kanoniczne przewiduje bowiem, że małżeństwo może zostać uznane za nieważne, m.in. gdy w trakcie składania przysięgi występowała nieszczerość, psychiczna niezdolność w momencie jej składania i brak akceptacji dla posiadania i wychowania w wierze katolickiej dzieci.

Działalność kancelarii świadczących usługi z dziedziny prawno-kanonicznej krytykują duchowni. Niestety, te firmy często nie opierają się tylko na prawdzie czy prawie, ale manipulują faktami – mówi ksiądz prof. Remigiusz Sobański z Uniwersytetu Śląskiego, wybitny znawca prawa kanonicznego. Ludzie przygotowani przez tych prawników starają się zwieść sądy duchowne i opowiadają sfabrykowane historie. Mydlą też oczy sędziom, zasypując ich paragrafami prawa kanonicznego – ocenia.

Drastyczny wzrost małżeństw uznanych za nieważne nie spodobał się już papieżowi. Benedykt XVI zaapelował kilka tygodni temu, by kościelni sędziowie rzadziej wydawali takie wyroki. I kierowali się większym rygoryzmem.

Zdaniem socjologów wzrost liczby tzw. rozwodów kościelnych to nie tylko zasługa skutecznych prawników. Staliśmy się hedonistami, myślimy tylko o swojej wygodzie – komentuje prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego. Nie chce nam się ratować małżeństw. Niektórzy szukają więc pomocy takich kancelarii – dodaje.

Księża podkreślają, że nie istnieje nic takiego jak kościelny rozwód. Samo określenie “unieważnienie” też jest niewłaściwe. Sąd nie orzeka bowiem, że małżeństwo przestało być ważne, ale stwierdza, że nie było ważne od samego początku istnienia – czytamy w “Polsce”. (PAP)

wp.pl

Nie opuszczę cię aż do…rozwodu

, ,

Nie opuszczę cię aż do…rozwodu

Inne, Rozwód, Warto wiedzieć, Ślub

Monsunowe wesele

Hinduska reżyserka Mira Nair nakręciła film, który sprawił, że została pierwszą w historii kobietą – laureatką Złotych Lwów w Wenecji. “Monsunowe wesele” zachwyciło krytyków, a w piątek w chodzi na ekran kina Syrena.

Film opowiada o kilku dniach poprzedzających właściwą ceremonię zaślubin – ciężki to okres dla odpowiadającego za właściwy przebieg imprezy ojca panny młodej. Ze wszystkich stron świata ściągają członkowie rodziny ze swoimi nawykami. Mająca wyjść za mąż – w ramach zwyczajowego kontraktu – córka nie potrafi wywikłać się z wcześniejszego romansu z żonatym mężczyzną i ma wątpliwości co do sensowności zamążpójścia z nieznanym jej bliżej informatykiem z Teksasu. Organizator wesela zakochuje się w służącej rodziny. A bratanica ujawnia publicznie mroczny rodzinny sekret…

Kandahar

Film “Kandahar” mówi o Afganistanie więcej niż wojenne korespondencje. O kraju talibów opowiada bowiem człowiek islamu, jeden z największych twórców kina irańskiego Mohsen Makhmalbaf. “Kandahar” oglądać można w kinie Syrena.

Do Afganistanu przez pustynie i góry jedzie kobieta okryta od stóp do głów burką. Jest emigrantką. Wraca do kraju, by ratować siostrę. Aby się dostać do twierdzy talibów, musi założyć burkę. Pod nią chowa dyktafon, na który nagrywa swoje obserwacje do reportażu.

gazeta.pl

Monsunowe wesele

Dom, Film, Fotografia, wesele, Ślub

Abecadło ślubnych obrzędów i przesądów

Chcecie podczas ceremonii i wesela przestrzegać zasad bon tonu? Pragniecie kultywować stare tradycje? Uważacie, że nie zaszkodzi zwracać uwagę na przesądy związane z zamążpójściem? Ten poradnik jest dla Was!

A – aura

Jeśli pogoda w dniu ślubu nie zapowiada się najlepiej, nie należy się tym przejmować. Deszcz uważa się za przepowiednię urodzaju i bogactwa. Burzę, szczególnie jeśli następuje po niej tęcza – za preludium do szczęścia. Nawet obfite opady śniegu dobrze się kojarzą – wszak niebo nie skąpi młodym swego puchu. Słońce to oczywiście także dobra wróżba: szczęścia, pogody, radości.

B – błogosławieństwo

To obrzęd bardzo ważny w wielu rodzinach. Rodzice najpierw panny młodej, a potem pana młodego błogosławią młodych na nową drogę życia. Lepiej nie rozwlekać tej uroczystości, bo bardzo łatwo o strumienie łez, a panna młoda już za chwilę powinna promienieć uśmiechem.

C – chleb

Jeśli wesele rozpoczyna się od powitania pary młodej przez rodziców chlebem i solą, panna młoda może zostać zapytana o to, co woli: “Chleb, sól czy pana młodego”. Prawidłowa odpowiedź brzmi: “Chleb, sól i pana młodego, żeby pracował na niego”. Z pokaźnego bochna wcześniej wykrawa się kawałek chleba, by łatwiej było go oderwać. Należy go umoczyć w soli i zjeść, a potem ucałować rodziców.

D -drużba

Świadkami powinny być osoby nie tylko bliskie, ale także dobrze zorganizowane. To na nich będzie spoczywać sporo obowiązków: opieka nad listą prezentów (jeśli ją planujecie), towarzyszenie wam podczas formalności ślubnych, przygotowanie wieczoru panieńskiego i kawalerskiego, pomoc przy odbieraniu życzeń, kwiatów i prezentów, opieka nad bardziej szacownymi gośćmi.

F – forsa

Zwyczaj mówi, że za wesele płaci rodzina panny młodej, zaś rodzina pana młodego organizuje na tę uroczystość alkohol i orkiestrę. Może się jednak zdarzyć, że rodziny panny młodej nie będzie stać na huczne wesele. Wtedy potrzebny będzie takt i kompromis. Może skromna uroczystość w miłym gronie będzie przyjemniejsza niż wielka impreza? Zwyczajowo rodzina panny młodej płaci także za: zaproszenia na ślub, opłaty ślubne, fotografa i wideo, zaś rodzina pana młodego za: obrączki, bukiet panny młodej, wynajęcie samochodu dla młodej pary.

G – goście

Gdy goście weselni nie znają się wzajemnie, warto przemyśleć, jak ich usadzić przy stołach, a następnie wypisać wizytówki, które zostaną ustawione przy talerzach. Sąsiadów dobierajmy, uwzględniając wspólne tematy do rozmów, temperament. Goście przy stole powinni siedzieć na przemian: mężczyzna, kobieta, mężczyzna. Raczej nie rozdziela się małżeństw. Osoby szczególnie godne szacunku powinny siedzieć bliżej państwa młodych. Dalej usadza się młodszych kuzynów i znajomych. Miejsce na szczycie stołu uważane jest za honorowe – siadają gospodarze przyjęcia.

K – kwiaty

Rzucanie bukietem to atrakcja dla panien obecnych na weselu. Świeżo upieczona mężatka w pewnym momencie rzuca bukiet za siebie. Ta z dziewczyn, która pierwsza go złapie, pierwsza też wyjdzie za mąż. Podobny zwyczaj dotyczy obecnych na weselu kawalerów – pan młody rzuca im swoją muszkę albo krawat. Na koniec zabawy para, która “wylosowała” rychłe zamążpójście, może odtańczyć wspólny taniec.

L – lista zaproszonych

Weselnych gości wypada zaprosić osobiście. Jeżeli mieszkają w odległym miejscu, można tę czynność scedować na pocztę. Wszystkich mieszkających bliżej należy odwiedzić, wcześniej umawiając się na krótką wizytę. Lepiej nie wyznaczać zbyt wielu wizyt jednego dnia – weźcie pod uwagę, że wszyscy będą was częstować przynajmniej herbatą i ciastem…

M – miesiąc

Ślub należy brać w miesiącu, w którego nazwie pojawia się litera “r”. Jeśli ktoś koniecznie chce wziąć ślub w innym miesiącu, może starać się oszukać fortunę, odnajdując “r” w nazwie

łacińskiej. Najmniej odpowiednim miesiącem

do zawierania ślubów wydaje się maj, w każdym języku pozbawiony niezbędnej literki “r”.

O- obrączki

Choć wybierając obrączki, chciałoby się poprzymierzać te, które już zdobią palce naszych przyjaciółek, kuzynek czy mam – nie wolno tego robić! To wróżba niewierności. Własną obrączkę przed ślubem można oczywiście przymierzyć, ale nie należy tego robić zbyt często. Przesądy lubią, gdy wszystko dzieje się w swoim czasie – obrączkę nosi się od dnia ślubu i nigdy jej nie zdejmuje.

P – przysięga

Wszelkie pomyłki przy jej składaniu (np. klasyczne już “i nie dopuszczę cię aż do śmierci”) wróżą radość i szczęście. Jest jednak jeden wyjątek. Przy nakładaniu obrączki nie wolno wypowiedzieć słowa “amen” po “…przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Przy okazji warto wiedzieć, że gdy panna młoda drżącą ręką upuści obrączkę swego męża na podłogę, podnieść ją powinien ktoś inny (np. ministrant, świadek), nie ona sama.

T – tort

Ceremonia krojenia tortu odbywa się w obecności wszystkich zgromadzonych gości. Młoda para, trzymając wspólnie nóż lub łopatkę do tortu, odkrawa najpierw kawałek dla siebie (by ich życie było słodkie), a potem kroi i nakłada następne porcje, rozdzielając je pomiędzy rodzinę i przyjaciół. Całość można usprawnić – młodzi nałożą tort tylko kilku najbliższym osobom, a kelnerzy pomogą im w rozdzielaniu reszty ciasta (trudno, żeby bohaterowie wieczoru kroili sami kilkadziesiąt czy nawet kilkaset kawałków). Skosztowanie weselnego tortu ma w sobie coś magicznego – gościom udziela się przez to szczęście i radość państwa młodych. Dlatego czasem przesyła się starannie odłożone porcje tortu co zacniejszym gościom, którzy z przyczyn losowych nie mogli dotrzeć na ślub.

W – wódka

Państwa młodych można powitać na weselu dwoma kieliszkami z przejrzystym płynem – w jednym jest woda, w drugim wódka. Młodzi wybierają każde dla siebie jeden kieliszek i muszą go wypić do dna. Ten, komu dostanie się wódka, będzie rządził w małżeństwie. Potem tłuką swoje kieliszki o podłogę, by zapewnić sobie szczęście (”Gdzie się tłucze i leje, tam się dobrze dzieje”).

Z – zabawa

Inauguracyjny taniec na weselu należy do młodej pary. Wypada, by panna młoda zatańczyła także z teściem, tatą i drużbą, a pan młody z teściową, mamą i druhną. Na weselu państwo młodzi, ich rodzice i świadkowie są “na służbie”, nie mogą więc przesadzić z ilością wypitego alkoholu. Huczne świętowanie można zostawić

na poprawiny.

Ż – życzenia

Podczas składania życzeń nowożeńcy przeważnie nie poznają połowy gości, dobrze jednak, gdy wśród nich znajdzie się osoba naprawdę zupełnie im obca, przypadkowo obecna w kościele. Małżeństwo wtedy na pewno będzie szczęśliwe. Po życzeniach goście obsypują młodych ryżem i monetami. Zwłaszcza te ostatnie przynoszą wróżbę bogactwa i urodzaju, pod warunkiem że młodzi wyzbierają je co do grosza. Miłościwi goście powinni jednak pamiętać, że pannie młodej ubranej w gorset i halki może być niewygodnie zbierać grosiki. Garść monet zupełnie wystarczy, by zapewnić młodym dobrobyt.

gazeta.pl

Ślub spadochroniarza

W niekonwencjonalny sposób przybył na swój ślub łodzianin, który stawił się do kościoła skacząc z samolotu ze spadochronem.

Spadł mi prosto z nieba – tak o swoim mężu może powiedzieć pani Agnieszka.

Panna młoda czekała pod kościołem na Olechowie. Wraz z nią rodzina, goście i tłum gapiów. Wszyscy patrzyli na niebo. W końcu zobaczyli mały punkt. To spadochron, na którym przybył do kościoła pan młody.

W tak niekonwencjonalny sposób stawił się w sobotę na swój ślub Wojciech Kleszczewski. Łodzianin trenuje skoki spadochronowe w Aeroklubie Łódzkim. “Skok do ślubu” wykonał w towarzystwie siedmiu kolegów i trzech koleżanek z aeroklubu. Samolot pilotował Ryszard Michalski, wielokrotny medalista mistrzostw świata w lataniu precyzyjnym.

Skoczkowie wylądowali na polanie kilkadziesiąt metrów od kościoła. Ze względu na złe warunki atmosferyczne – trochę później niż planowali. – Ale zdążyłem! – krzyknął zaraz po skoku pan Wojciech. A później przebrał się w garnitur i państwo młodzi udali się do kościoła.

gazeta.pl

Kolonijne śluby

Były wycieczki i śluby, tyle że na drugi dzień małżeństwa gdzieś się porozchodziły. Koloniści z Żagania (lubuskie), którzy spędzają wakacje w Rewalu, na nudę nie narzekają

– Ładnej pogody na razie niewiele, więc jeździmy na wycieczki – mówi wychowawczyni Wiesława Patyk-Kozłowska.

Dzieci były już w Kołobrzegu, w wiosce indiańskiej w Zieleniewie, płynęły statkiem, zwiedziły zamek w Darłowie i ogród dendrologiczny w Dobrzycy.

- Nie nudzi się, tylko ta pogoda “siajowa” – trochę narzeka Kasia.

Pełen emocji był poniedziałkowy wieczór. Trzy pary wzięły uroczysty ślub. A na drugi dzień… – Ja też się żeniłem, ale moja żona gdzieś się zapodziała, poszła sobie – przyznaje Arek, świeży żonkoś.

- Oni się całowali! – krzyczy jedna z dziewczynek.

Żadna para nie przetrwała jednego dnia. – Bo mnie to do ślubu pani zmusiła. Już nie mam męża – wyjaśnia Ewelina.

gazeta.pl

« Poprzednia stronaNastępna strona »